Może się to wydać dziwne, dla niektórych zupełnie zasadne, ale kolejność przychodzenia dzieci na świat, a co za tym idzie relacje z rodzeństwem (o czym pisałam w poprzedniej części – Rodzeństwo, ach rodzeństwo, cz.1) w dużej mierze wpływa na dorosłe życie i zawierane związki małżeńskie. Naukowcem, który postawił taką hipotezę i którego bardzo interesowała ta tematyka i teoria kolejności był amerykański psychiatra, pionier terapii rodzinnej – Murray Bowen.
Rodzeństwo
Twierdził on, że nic nie jest aż tak ważne, jak pozycja w rodzinie (wśród rodzeństwa) wynikająca z kolejności narodzin. To ona determinuje nasze poglądy, zachowania, emocje, zalety i wady. Psychologowie zauważają, że im bardziej relacje w małżeństwie stanowią odzwierciedlenie relacji z rodzeństwem, tym lepiej – tym mniej konfliktów zdarzać się będzie w związku. Doskonałym partnerem dla młodszej siostry będzie najstarszy brat posiadający siostry, ponieważ po pierwsze, doskonale rozumie kobiety, a w dzieciństwie sprawował on opiekę nad swoimi siostrami. Młodsza siostra natomiast przyzwyczajona jest do tego, że zawsze ktoś się o nią troszczył, że zawsze miała kogoś, kogo mogła naśladować. W dorosłym życiu zupełnie nieświadomie szuka więc mężczyzny, którego mogłaby podziwiać i który w jakimś stopniu zastąpiłby jej starsze rodzeństwo. On (najstarszy brat sióstr), z kolei, jako dorosły człowiek podświadomie szukał będzie kobiety, która liczyć się będzie z jego zdaniem (podobnie, jak w dzieciństwie jego młodsze siostry).
Idealną partnerką dla mężczyzny (za wyjątkiem najmłodszego brata) jest najmłodsza siostra braci – nie dość, że doskonale rozumie mężczyzn, liczy się z jego zdaniem, to w dodatku jest bardzo kobieca, delikatna i wrażliwa.
Znacznie więcej konfliktów powstać może, gdy zwiążą się ze sobą najstarsza siostra i najstarszy brat lub najmłodsza siostra i najmłodszy brat. Za równo w pierwszym, jak i w drugim przypadku, może dojść do konfliktu interesów. Najmłodsze dzieci zawsze były w centrum uwagi, opiekowano się nimi i dawano m wiele swobody, jeśli trafią więc na swoje „podobieństwo” (jeśli chodzi o relacje z dzieciństwa), to trudno będzie im uzyskać opiekę od małżonka.
Najtrudniejszym partnerem dla kobiety okazać się może najstarszy brat posiadający tylko braci. Jego świat, to świat męski – mało wiedzą o kobietach, a poza tym są przekonani, że kochać, to znaczy wychowywać. Szukają wśród kobiet takich, które byłby w stanie się nimi zaopiekować (jako dziecko, to on był opiekunem dla swoich braci, ale dopóki był jednym dzieckiem, to on skupiał na sobie najwięcej uwagi).
Najstarsza siostra również przenosi do do dorosłego życia zachowani z dzieciństwa. Jako najstarsza pragnie matkować swojemu mężowi, bo „matką” była też dla swojego młodszego rodzeństwa. Najczęściej szuka mężczyzny, który potrzebuje opieki, któremu mogłaby doradzać i wyznaczać cele. W związku, to ona podejmuje decyzje i zawsze przejmuje inicjatywę, narzucając swoją wolę. Ciężko jej uzmysłowić sobie, że mąż nie jest jej najmłodszym bratem, bo gdzieś w podświadomości zakorzeniony jest schemat – starsza siostra – młodszy (potrzebujący opieki) brat. Jeśli spotka na swojej drodze najmłodszego brata, to wzmocni w nim nieporadność, jeśli zaś trafi na średniego brata, stanie się dla niego uciążliwa.
Na szczęście, jak twierdzą psychologowie wszelkie konflikty interesów w małżeństwie wynikające z relacji z dzieciństwa mogą być rozwiązane przez potomstwo.
Jedynacy
W społeczeństwie silne jest przekonanie, że jedynacy, to okropni egoiści, tymczasem, jak twierdzą psychologowie, nie m co do tego reguły. Pewne za to jest, że wielu jedynaków skarży się na brak prawdziwego dzieciństwa. Jako, że większą ilość czasu przebywają z dorosłymi, szybciej dojrzewają i zbyt krótko są dziećmi. Na jedynakach często spoczywa piętno perfekcyjności. Rodzice pokładają w nich wszystkie nadzieje i wiążą z nimi wielkie plany, a to bardzo obciąża emocjonalnie. Nie są te zupełnie przygotowani na rywalizację i współzawodnictwo – w dzieciństwie nie mieli okazji współzawodniczyć z rodzeństwem. Jako małżonkowie, są bardzo zaborczy i miewają problemy z emocjami (nie są tak dojrzali emocjonalnie, jak dzieci wychowane wśród rodzeństwa).
Potwierdzacie badania psychlogów?