Bioetyka – filozofia i medycyna
Napisane przez Anna Golus | w kategorii Ciąża, Wiadomości medyczne
Chociaż mogłoby się wydawać, że medycyna i filozofia nie mają ze sobą nic wspólnego, to jest coś, co je łączy – bioetyka.
Bioetyka to młoda, odrębna nauka – będąca działem etyki oraz specyficznym połączeniem filozofii i medycyny – która zajmuje się problematyką moralną związaną z rozwojem nauk medycznych i biologicznych. Głównym celem jej istnienia jest poszukiwanie rozwiązań dylematów moralnych, jakie rodzą się w granicznych momentach życia, oraz badanie zagadnień etycznych towarzyszących eutanazji i sztucznemu przedłużaniu życia, a także aborcji, sztucznemu zapłodnieniu, inżynierii genetycznej, klonowaniu itp.
Nauka ta powstała w wyniku trwającego wciąż rozwoju takich dziedzin nauki jak przede wszystkim embriologia, genetyka i biotechnologia – rozwoju, który niesie z sobą wiele zagrożeń. Wymienia je autor artykułu „Dziecko – przedmiot metafizyczny. Od historii do genetyki”, Tomasz Sahaj:
To, co wcześniej było niemożliwe, niedługo stanie się osiągalne: „współtworzenie” dziecka razem z naturą i nauką. […] Dla dzisiejszej nauki i medycyny nie jest najmniejszym problemem zmiana płci płodu, koloru jego oczu, wzmocnienie wybranych cech fizycznych. Problemem jest to, czy to, co jest możliwe, musi być zastosowane. […] Nie można wykluczyć sytuacji, kiedy mając takie bogate instrumentarium, jak zabiegi preimplantacyjne, badania prenatalne, zabiegi chirurgiczne w trakcie życia płodowego, terapię i inżynierię genetyczną, a wreszcie i klonowanie, wiele matek zdecyduje się na manipulację swoim potomstwem w celu osiągnięcia jak najbardziej pożądanych przez siebie cech. […] Być może w bliskiej przyszłości z posiadaniem dzieci będzie tak, jak dziś z kupnem samochodu: w autosalonie można nabyć wersję podstawową i wersję wzbogaconą, a wszystko to w zależności od aspiracji, preferencji oraz posiadanych funduszy.[1]
Ciekawe, czy ta dość przerażająca wizja Tomasza Sahaja się ziści… I czy trójwymiarowe USG, umożliwiające zobaczenie wyrazu twarzy dziecka, również się do tego przyczyni. Czy myślicie, że w przyszłości rodzice będą wybierali dzieci na podstawie ujrzanej w badaniu USG 3D/4D „urody płodu”…?
[1] T. Sahaj, Dziecko – przedmiot metafizyczny. Od historii do genetyki, „Etyka” 2002, nr 35, s. 239-240.
Tags: aborcja, bioetyka, biotechnologia, ciąża, dylematy moralne, embriologia, etyka, eutanazja, filozofia, genetyka, inżynieria genetyczna, klonowanie, medycyna, moralność, nauki medyczne, rozwój medycyny, sztuczne zapłodnienie, technologia, trójwymiarowe USG, ultrasonografia, ultrasonografia trójwymiarowa, USG, USG 3D, USG 3D/4D, USG 4D, USG trójwymiarowe
Ciąża w literaturze
Napisane przez Anna Golus | w kategorii Ciąża, Książki
Chociaż nie ulega wątpliwości, że zdecydowana większość książek o ciąży to wszelkiego rodzaju poradniki dla przyszłych rodziców (a zwłaszcza oczywiście dla przyszłych mam), to w polskiej literaturze można znaleźć kilka utworów podejmujących problematykę ciąży, narodzin i początków macierzyństwa. Dosłownie kilka.
Jest ich tak mało, gdyż przez wiele wieków ciąża była tematem tabu – nie tylko zresztą w literaturze. Pierwszy utwór literacki w całości poświęcony ciąży i początkom życia („Przymierze z dzieckiem” Marii Kuncewiczowej) został wydany dopiero w 1927 roku i wywołał skandal literacki i obyczajowy. Przez kolejnych 70 lat żaden pisarz nie podjął tego tematu na nowo.
Na przełomie XX i XXI wieku – na skutek przełamania niemalże wszystkich kulturowych tabu – problematyka ta na dobre zagościła w naszej literaturze. Ukazało się wówczas „aż” tyle książek:
– „Domino. Traktat o narodzinach” Anny Nasiłowskiej,
– „Ono” Doroty Terakowskiej,
– „Polka” Manueli Gretkowskiej,
– „Dziennik ciężarowca” Tomasza Kwaśniewskiego.
Recenzje i szczegółowe opisy tych książek pojawią się na niniejszym blogu już wkrótce. Już teraz jednak zapewniamy, że warto je przeczytać – choćby po to, by przekonać się, w jaki sposób może być realizowany zamiar artystycznego opisania ciąży, porodu i początku życia.
Tags: ciąża, ciąża w literaturze, książki, książki o ciąży, literatura, literatura polska, macierzyństwo, opis ciąży, opis porodu, początek życia, poród, tabu, utwór literacki
Moda ciążowa
Napisane przez Anna Golus | w kategorii Ciąża
Jeszcze nie tak dawno temu kobiety w ciąży były zdane na wielkie, workowate sukienki, szczelnie zakrywające brzuch i skutecznie zmniejszające atrakcyjność noszącej je osoby…
Od jakiegoś czasu jednak stopniowo zaczyna się to zmieniać – oczywiście za sprawą tak zwanej mody ciążowej. W dzisiejszych czasach żadna kobieta w ciąży nie musi rezygnować z modnych ubrań ani zastępować ich topornymi ogrodniczkami czy szerokimi jak namiot sukienkami. Producenci odzieży ciążowej oferują bowiem przyszłym mamom właściwie wszystkie rodzaje kobiecej garderoby – od spodni i spódnic, poprzez bluzki i koszulki, aż po bieliznę (którą niekiedy można nawet określić mianem erotycznej…) – w najmodniejszych fasonach, kolorach i wzorach.
Producenci takich ubrań przekonują, że każda przyszła mama poczuje się w nich „modnie, wygodnie, a nawet sexy”… Pytanie tylko, czy odkryty wielki brzuch jest seksowny? I – której kobiecie w ciąży zależy na seksowności?
Tags: bielizna, ciąża, moda, moda ciążowa, odzież, odzież ciążowa, seks w ciąży, sexy, ubrania
Sentymentalne USG 3D…?
Napisane przez Anna Golus | w kategorii Ciąża
Przeglądając zasoby Internetu w poszukiwaniu interesujących i konkretnych informacji o coraz bardziej modnej ultrasonografii trójwymiarowej, natrafiłam na takie oto określenie tej technologii: „połączenie badań z podróżą sentymentalną”. Chodzi oczywiście o to, o czym już pisałam na tym blogu – tj. o tę niespotykaną możliwość ujrzenia wyrazu twarzy płodu, wielkie wzruszenia, emocje itp.
Znalazłam również w sieci informację, że badanie USG 3D/4D „umacnia więź matki z rozwijającym się dzieckiem”. Co ciekawe, nie były to hasła reklamowe na stronach gabinetów ginekologicznych, tylko fragmenty artykułów zamieszczonych na portalach dla przyszłych rodziców.
Najpierw pomyślałam, że to tylko takie figury retoryczne – ot, autor troszkę się zapędził. Po chwili jednak stwierdziłam, że może rzeczywiście coś w tym jest… Niegdyś bowiem ciąża i wszystko, co z nią związane (a rozwój życia płodowego w szczególności) otoczone były tajemnicą, zakryte zasłoną niewiedzy. Mimo tego więź jakoś się rodziła…
„Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”…?
Czyżby dzisiaj było na odwrót? Widzimy, ale nie wierzymy? Widzimy, zamiast wierzyć? Prawdopodobnie takie sformułowania jak wspomniana już „podróż sentymentalna” świadczą o tym, że mimo całej naszej wiedzy dotyczącej początków życia, wciąż chcielibyśmy uważać ten okres za niepojęty i tajemniczy stan błogosławiony.
Tags: badania prenatalne, badania w ciąży, ciąża, cud narodzin, diagnostyka, diagnostyka prenatalna, medycyna, nieinwazyjne badania prenatalne, sentyment, stan błogosławiony, tajemnica stworzenia, technologia, trójwymiarowe USG, ultrasonografia, ultrasonografia trójwymiarowa, USG, USG 3D, USG 3D/4D, USG 4D, USG trójwymiarowe, wzruszenie
Ujrzeć tajemnicę…
Napisane przez Anna Golus | w kategorii Ciąża
Od początku ludzkości, we wszystkich kulturach świata, ciąża uważana była za stan wyjątkowy, tajemniczy i nie do końca zrozumiały, a niekiedy nawet stanowiła silne tabu. To właśnie ta tajemniczość i dotykanie sfery sacrum sprawiała, że okres ten określany był mianem stanu błogosławionego oraz że był on obwarowany całą masą zabobonnych nakazów i zakazów. Tak było przez całe długie wieki…
Aż do czasów współczesnych. Dzisiaj bowiem, dzięki rozwojowi medycyny, doskonale wiemy, na czym w rzeczywistości polega tajemnica nowego życia i cud stworzenia… Ba! Nie tylko wiemy, ale możemy ujrzeć na własne oczy! To, co jeszcze nie tak dawno temu było niedostępne ludzkim oczom, dzisiaj – przede wszystkim za sprawą USG – znajduje się niemal na widoku.
A dzięki najnowocześniejszym aparatom ultrasonografii trójwymiarowej – USG 3D/4D – przyszli rodzice mogą zobaczyć nawet wyraz twarzy swojego nienarodzonego jeszcze dziecka. I chociaż nie ulega wątpliwości, że jest to źródłem wyjątkowego wzruszenia i wielkich emocji, to nasuwa się pytanie, gdzie jest w tym miejsce na cud i tajemnicę…?
Tags: ciąża, cud, cud stworzenia, tabu, tajemnica, tajemnica nowego życia, trójwymiarowe USG, ultrasonograf, ultrasonografia, ultrasonografia trójwymiarowa, USG, USG 3D, USG 3D/4D, USG 4D, USG trójwymiarowe
Szczęśliwe dziecko
Napisane przez Anna Golus | w kategorii Psychologia, Wychowywanie dzieci, Zdrowie psychiczne
Największym marzeniem większości rodziców jest szczęście ich dzieci. To normalne i naturalne. Pytanie tylko – jak sprawić, by dziecko było szczęśliwe? Współcześni rodzice mogą szukać odpowiedzi w setkach poradników, w Internecie, w czasopismach, ale przede wszystkim… w sobie.
I nie chodzi tu nawet o tak prosty fakt, że każde dziecko jest inne, więc co innego przyniesie mu szczęście. Chodzi przede wszystkim o to, że im więcej, jako rodzice, czytamy, im więcej wchłaniamy najróżniejszych porad ekspertów od wychowywania, tym mniejszy głos ma nasza własna intuicja. I chociaż, owszem, trudno jest wychowywać dziecko „na czuja” i trochę wiedzy teoretycznej na pewno się przyda, to nie wolno również doprowadzić do sytuacji, gdy rodzicielstwo staje się jedynie wykonywaniem zaleceń ekspertów!
Przeczytałam bardzo wiele książek poradnikowych dla rodziców. Stoją na półce i zbierają kurz. Teraz, na potrzeby tego wpisu, wyjęłam kilka z nich i… nie przejrzawszy, odłożyłam je na miejsce.
Dlaczego? Bo prawda jest taka, że te tysiące stron poradników można streścić w jednym zdaniu: dziecko jest szczęśliwe tylko wówczas, gdy szczęśliwi są jego rodzice.
Tags: dziecko, poradniki, poradniki dla rodziców, rodzice, rodzicielstwo, szczęście, szczęśliwe dziecko, szczęśliwi rodzice, szczęśliwy rodzic, wychowywanie dzieci
Prawdy i mity o mleku
Napisane przez Magda | w kategorii Zdrowie fizyczne
Odkąd tylko pamiętam mówiono, że trzeba pić duże ilości mleka, jogurtów i innych przetworów mlecznych, by naszych kości na starość nie zaatakowała osteoporoza, czyli odwapnienie kości. „Pij mleko – będziesz wielki” – głosiła też jedna z głośnych akcji promujących spożywanie mleka. Tymczasem czytam tu i ówdzie, że mleko wcale nie dostarcza nam niezbędnego wapnia, co więcej stanowi „budulec” dla nierozpuszczalnych soli wapnia, które tworzą podstawę kamieni w nerkach, wątrobie i woreczku żółciowym. Może nawet prowadzić do zaburzeń w funkcjonowaniu układu pokarmowego. W końcu jesteśmy jedynymi na świecie ssakami, które piją mleko także jako dorośli (nieco wbrew naturze), co nie wychodzi nam wcale na dobre.
Chodzi o to, że wapń w tej postaci, w jakiej my go przyjmujemy: pasteryzowane, odtłuszczone mleko, syntetyczne preparaty wapnia, tabletki itp. organizm „przepuszcza przez siebie” jakby „tranzytem”.
Wapń, który oferują nam przetwory mleczne, produkty rafinowane (także chleb, przegotowana woda, preparaty wapnia) należy do grupy tzw. złego, nieorganicznego wapnia. Aby go przyswoić organizm czerpie ze swoich zapasów spore ilości makro- i mikroelementów, upośledzając w ten sposób procesy przemiany. Zły wapń jest prawie zupełnie nieprzyswajalny i w wielu przypadkach wywołuje niestrawności (nietolerancja laktozy). „Dobry” wapń czyli organiczny, łatwo przyswajany przez kości znajduje się w warzywach i owocach (szczególnie w ich skórce), w świeżo przygotowanych sokach, jajkach, otrębach, kiełkach pszenicy, owsa, w orzechach, miodzie, świeżym mleku krowim i kozim. Warto dostarczać organizmowi właśnie tego typu produkty bogate, jednocześnie uzupełniając niedobory dobrego wapnia.
Okazuje się, że aż 80-90% wapnia zawartego w pasteryzowanym mleku nie jest przez nas w ogóle przyswajane. Po spożyciu pasteryzowanego mleka w organizmie pozostają: kazeina (ciężkostrawne białko, wykorzystywane w przemyśle jako surowiec do produkcji organicznego kleju), tłuszcz zwierzęcy, który podnosi poziom cholesterolu i promieniotwórczy pierwiastek stront 90. Zamiast niezbędnego wapnia otrzymujemy więc „klej”, który „skleja” naczynia krwionośne, kamienie w nerkach i wątrobie, powoduje powstawanie w ciele guzów, deformację stawów rąk i nóg oraz osadza się w tkankach i ścięgnach pod postacią śluzu; tłuszcz nasycony (z mleka) „zapycha” naczynia krwionośne, szykując nam powoli stan przedzawałowy, a promieniotwórczy stront 90 sprzyja powstawaniu komórek nowotworowych. Właśnie dlatego coraz częściej nazywa się mleko „cichym zabójcą”. Lekarze ostrzegają, że proces pasteryzacji zamienia mleko w zupę pełną martwych, toksycznych bakterii, które zatruwają organizm i powodują alergię.
Medycyna bierze dziś udział w jednym z największych oszustw ostatniego stulecia. Jest na usługach koncernów, którym nie zależy na zdrowiu ludzi, tylko na pieniądzach. Lekarze nabrali wody w usta, bo tak jest bezpieczniej. Mleko wbrew powszechnym mniemaniu, nie wzmacnia kości, tylko je osłabia. Zawarte w nim białko wypłukuje wapń z organizmu. Mleko krowie to najlepszy przepis na wózek inwalidzki.
dr Eugeniusz Siwek
Tags: mleko, osteoporoza, pij mleko będziesz wielki, przyswajanie mleka, wapń
Migrena – złodziej życia
Napisane przez Magda | w kategorii Ogólnie
Ci, których choć raz w życiu spotkała migrena dobrze wiedzą dlaczego ten tekst nosi taki właśnie tytuł. Migrena dotyka około 10% ludzi, najczęściej kobiety, kradnąc im kilka dni z życia, odbierając radość i możliwość normalnego funkcjonowania. Najgorsze jest to, że, kiedy ból mija, zamiast cieszyć się tą ogromną ulgą, człowiek dotknięty tą przewlekłą dolegliwością zaczyna się już bać kolejnego ataku (do bólu nie sposób się przyzwyczaić) – świadomość, że nic nie jest w stanie przeciwstawić się migrenie (żadne najsilniejsze środki przeciwbólowe dostępne bez recepty) jest bardzo silna.
Migrena to nie jest zwykły ból głowy. To neurologiczne schorzenie i nieznośny dramat istnienia.
Do tej świadomości dochodzi jeszcze fakt, że zbyt mało ludzi wie, czym różni się zwykły (nawet silny) ból głowy od migreny, przez co chorzy nie mogą liczyć na wyrozumiałość ze strony społeczeństwa – najwyżej na słowa typu „jaka ty jesteś biedna” . Jeszcze nie tak dawno temu uważano, że migrena, tzw. globus to przypadłość nadwrażliwych i leniwych dam. Dziś z kolei cierpiących na migrenę bierze się za symulantów, mało odpornych na zwykłe bóle, gdzieniegdzie usłyszeć można opinie, że migają się od pracy i użalają się nad sobą, tymczasem migrenie towarzyszą ogromne bóle i niedogodności. Podczas ataku migreny chorzy mają światłowstręt – ból nasila się pod wpływem światła, nudności, zaburzenia widzenia, niektórzy wymiotują, przeszkadza im nawet najcichszy dźwięk, rozmowy, a najmniejszy ruch, czy zapachy wzmagają ból. Człowiek nie jest wówczas w stanie pracować, ani skupić na moment swojej uwagi i jedynie marzy, by położyć się w zacienionym, chłodnym i cichym pokoju i przeczekać ból, który często może trwać aż kilka dni – człowiek wstaje rano wciąż z tak samo silnym migrenowym bólem głowy. Kilka dni wyjętych z życia.
Ból migrenowy jest bólem pulsującym i punktowym. Umiejscawia się przeważnie za gałką oczną, w czole i skroni. Może przybierać także charakter obustronny – raz po jednej, raz po drugiej stronie głowy. Niekiedy migrenie towarzyszy tzw. aura, czyli objawy wzrokowe, które zapowiadają atak – mroczki przed oczami, zygzaki, zwężenie pola widzenia. Najczęściej jednak nic jej nie zapowiada i przychodzi w najmniej spodziewanym momencie – jest w stanie popsuć najwspanialsze plany.
Skąd się bierze?
Jak potwierdzają badania migrena w wielu przypadkach (około 50%) jest chorobą genetyczną – dziedziczoną z pokolenia na pokolenie. Może być również zależna od cyklu hormonalnego (towarzyszy kobietom podczas menstruacji). Często też powiązana jest z alergią pokarmową, zmianami ciśnienia, pogody, niedostatkiem snu i stresem. Podczas aury migrenowej naczynia krwionośne w mózgu przejściowo zwężają się, aby podczas właściwego ataku rozszerzyć się – stąd tętniący/pulsujący ból.
Co ją wzmaga?
Choć migrena atakuje, kiedy chce, chory może ją wywołać. Są bowiem czynniki, które wpływają na wystąpienie ataku, tak jak: czekolada (kakao), orzechy, wino, żółty ser, tłuste potrawy, owoce cytrusowe, ostre przyprawy.
Co ją uśmierza?
Największym problemem cierpiących na migrenę jest to, że ból ten nie jest uleczalny i choć z wiekiem nieco łagodnieje, towarzyszy choremu przez całe życie. Ludzie z migreną niezdiagnozowaną przez lekarza próbują uśmierzać ból, łykając kilka przeciwbólowych dziennie – niestety nawet te najsilniejsze nie przynoszą ulgi, co więcej mogą nawet , w zbyt dużej dawce, zwiększać ból. Niektórzy stosują naturalne metody leczenia, począwszy od akupresury, po picie mocnej kawy z sokiem z cytryny lub spożywanie dużych dawek kofeiny (kofeina wspomaga zwężanie naczyń krwionośnych, więc na krótki czas eliminuje ból).
Pacjenci, którzy zgłaszają się do lekarza z migrenowymi bólami głowy poddawani są badaniom, mającym wykazać występowanie tego typu bólu. Jeśli lekarz postawi diagnozę o migrenie, najczęściej przepisuje pacjentowi specjalne leki (głownie z serii tryptanów) – zarówno te, które mają przeciwdziałać migrenie (niektóre z nich – brane codziennie – są w stanie zmniejszyć ilość ataków, a nawet zminimalizować ból), jak i zwalczyć atak. Niestety leczenie migreny bywa bardzo kosztowne – za 2 tabletki medykamentu pacjent może zapłacić nawet 220 zł. Do tego doliczyć należy jeszcze koszty wynikające z nieobecności chorego dotkniętego atakiem migreny w pracy.
O ile prostsze byłoby życie z migreną, gdyby szefowie w pracy bez kąśliwych uwag udzielali urlopu cierpiącym na migrenę (w trakcie ataku).
Tags: ból głowy, bóle głowy, bóle migrenowe, migrena
Rodzeństwo, ach rodzeństwo, cz.2
Napisane przez Magda | w kategorii Psychologia
Może się to wydać dziwne, dla niektórych zupełnie zasadne, ale kolejność przychodzenia dzieci na świat, a co za tym idzie relacje z rodzeństwem (o czym pisałam w poprzedniej części – Rodzeństwo, ach rodzeństwo, cz.1) w dużej mierze wpływa na dorosłe życie i zawierane związki małżeńskie. Naukowcem, który postawił taką hipotezę i którego bardzo interesowała ta tematyka i teoria kolejności był amerykański psychiatra, pionier terapii rodzinnej – Murray Bowen.
Rodzeństwo
Twierdził on, że nic nie jest aż tak ważne, jak pozycja w rodzinie (wśród rodzeństwa) wynikająca z kolejności narodzin. To ona determinuje nasze poglądy, zachowania, emocje, zalety i wady. Psychologowie zauważają, że im bardziej relacje w małżeństwie stanowią odzwierciedlenie relacji z rodzeństwem, tym lepiej – tym mniej konfliktów zdarzać się będzie w związku. Doskonałym partnerem dla młodszej siostry będzie najstarszy brat posiadający siostry, ponieważ po pierwsze, doskonale rozumie kobiety, a w dzieciństwie sprawował on opiekę nad swoimi siostrami. Młodsza siostra natomiast przyzwyczajona jest do tego, że zawsze ktoś się o nią troszczył, że zawsze miała kogoś, kogo mogła naśladować. W dorosłym życiu zupełnie nieświadomie szuka więc mężczyzny, którego mogłaby podziwiać i który w jakimś stopniu zastąpiłby jej starsze rodzeństwo. On (najstarszy brat sióstr), z kolei, jako dorosły człowiek podświadomie szukał będzie kobiety, która liczyć się będzie z jego zdaniem (podobnie, jak w dzieciństwie jego młodsze siostry).
Idealną partnerką dla mężczyzny (za wyjątkiem najmłodszego brata) jest najmłodsza siostra braci – nie dość, że doskonale rozumie mężczyzn, liczy się z jego zdaniem, to w dodatku jest bardzo kobieca, delikatna i wrażliwa.
Znacznie więcej konfliktów powstać może, gdy zwiążą się ze sobą najstarsza siostra i najstarszy brat lub najmłodsza siostra i najmłodszy brat. Za równo w pierwszym, jak i w drugim przypadku, może dojść do konfliktu interesów. Najmłodsze dzieci zawsze były w centrum uwagi, opiekowano się nimi i dawano m wiele swobody, jeśli trafią więc na swoje „podobieństwo” (jeśli chodzi o relacje z dzieciństwa), to trudno będzie im uzyskać opiekę od małżonka.
Najtrudniejszym partnerem dla kobiety okazać się może najstarszy brat posiadający tylko braci. Jego świat, to świat męski – mało wiedzą o kobietach, a poza tym są przekonani, że kochać, to znaczy wychowywać. Szukają wśród kobiet takich, które byłby w stanie się nimi zaopiekować (jako dziecko, to on był opiekunem dla swoich braci, ale dopóki był jednym dzieckiem, to on skupiał na sobie najwięcej uwagi).
Najstarsza siostra również przenosi do do dorosłego życia zachowani z dzieciństwa. Jako najstarsza pragnie matkować swojemu mężowi, bo „matką” była też dla swojego młodszego rodzeństwa. Najczęściej szuka mężczyzny, który potrzebuje opieki, któremu mogłaby doradzać i wyznaczać cele. W związku, to ona podejmuje decyzje i zawsze przejmuje inicjatywę, narzucając swoją wolę. Ciężko jej uzmysłowić sobie, że mąż nie jest jej najmłodszym bratem, bo gdzieś w podświadomości zakorzeniony jest schemat – starsza siostra – młodszy (potrzebujący opieki) brat. Jeśli spotka na swojej drodze najmłodszego brata, to wzmocni w nim nieporadność, jeśli zaś trafi na średniego brata, stanie się dla niego uciążliwa.
Na szczęście, jak twierdzą psychologowie wszelkie konflikty interesów w małżeństwie wynikające z relacji z dzieciństwa mogą być rozwiązane przez potomstwo.
Jedynacy
W społeczeństwie silne jest przekonanie, że jedynacy, to okropni egoiści, tymczasem, jak twierdzą psychologowie, nie m co do tego reguły. Pewne za to jest, że wielu jedynaków skarży się na brak prawdziwego dzieciństwa. Jako, że większą ilość czasu przebywają z dorosłymi, szybciej dojrzewają i zbyt krótko są dziećmi. Na jedynakach często spoczywa piętno perfekcyjności. Rodzice pokładają w nich wszystkie nadzieje i wiążą z nimi wielkie plany, a to bardzo obciąża emocjonalnie. Nie są te zupełnie przygotowani na rywalizację i współzawodnictwo – w dzieciństwie nie mieli okazji współzawodniczyć z rodzeństwem. Jako małżonkowie, są bardzo zaborczy i miewają problemy z emocjami (nie są tak dojrzali emocjonalnie, jak dzieci wychowane wśród rodzeństwa).
Potwierdzacie badania psychlogów?
Tags: jedyncy, kolejność urodzenia, małżeństwo, Murray Bowen, najstarszy brat, rodzeństwo, terapia rodzinna
Jestem kobietą
Napisane przez Magda | w kategorii Książki
Jestem kobietą to autentyczne i zaskakujące historie pięciu kobiet przynależących do sopockiej grupy wsparcia, kobiecego kręgu istniejącego już od dwudziestu kilku lat. Każda z nich jest inna, mają różne doświadczenia, ale ich historie są uniwersalne. Opowiadają o narodzinach dzieci, radzeniu sobie z chorobą, o śmierci, małżeństwie, o pracy. Przede wszystkim jednak mówią o kobiecej potrzebie tworzenia trwałych związków z ludźmi, którzy nas otaczają. Związków znaczących, opartych na wzajemnym szacunku i radości przebywania z innymi. To są opowieści o kobiecej sile, odwadze, nadziei, marzeniach i wytrwałym poszukiwaniu nowych ścieżek. Obok spisanych historii bohaterek pojawia się druga opowieść, przedstawiona za pomocą zdjęć, prezentująca kobiety w sposób niezwykle naturalny i ciepły. Opowieść Tomasza Stefunko – fotografa, który w swojej pracy artystycznej nade wszystko poszukuje światła i emocji, a jak pisze o nim sama autorka – z pewnością umie patrzeć.
Należymy do pokolenia kobiet, które są świadome własnych praw i obowiązków wobec siebie samych, ale wciąż hołdują tradycyjnym wartościom. Te zaś nakazują nam posłuszeństwo wobec potrzeb rodziny, partnerów, dzieci i znajomych. Staramy się sprostać wszystkim tym oczekiwaniom i warunkom, aby sobie zapewnić godne miejsce w społeczeństwie. Wielu z nas zdarza się zatracić w tych staraniach. W pewnym momencie odkrywamy z przerażeniem, jak bardzo jesteśmy wyczerpane, zmęczone. Dobrze jest wtedy posłuchać innych kobiet, zobaczyć siebie w ich oczach i nabrać błogosławionego dystansu do siebie i świata.
Fragment tekstu Kobiecy krąg
Wierzę w siłę kobiecego kręgu, kobiecych grup i spotkań, niezależnie od tego czy są formalne, terapeutyczne, wspierające, towarzyskie, nastawione na wspólne bycie, czy na działanie. Z takich spotkań urodziło się wiele dobrego w moim życiu. Z takich spotkań powstała Dojrzewalnia Róż. Ta książka może być cenną inspiracją dla tych spośród nas, które szukają siebie, ale także dla mężczyzn, którzy chcieliby zajrzeć w nasz świat .
Lucyna Wieczorek – założycielka Dojrzewalni Róż, prowadzi grupy wsparcia i rozwoju „Kobiety w wewnętrznej podróży”:
Jestem kobietą to historie bez cenzury, bez upiększeń, prawdziwie bolesne, inspirujące ale dające nadzieję. Bo czasem tylko tyle potrzeba, aby w życiu rozpocząć jakieś zmiany.
Tags: Jestem kobietą, kobieta, książka, wydawnictwo Dobra Literatura